Szukaj
  • Horse News

ROMAN KUSZ – IKONA POWOŻENIA. NOWY ROZDZIAŁ W ŻYCIU

Kilka tygodni temu, w słoneczny dzień jesieni, w okolicach Warszawy, spotkałam Romana Kusza. Za każdym razem niezmiernie miło nam się rozmawia. Tym razem postanowiłam podzielić się tą rozmową z Państwem, na łamach HorseNews.pl.


- HORSENEWS.PL(HN): Witaj Romku, przemiło Cię znów spotkać! Czy możemy chwilę porozmawiać? Chciałam zapytać, co u Ciebie słychać? Co się zmieniło w Twoim życiu, co się zaczyna, co się zamknęło, w jakim miejscu jesteś?


- ROMAN KUSZ (RK) Witaj! Tak, troszkę się ostatnio dzieje. Wydzierżawiłem swój ośrodek

jeździecki ( w Helence koło Sochaczewa), zamknąłem firmę produkującą koniowozy, przeniosłem się wraz z rodziną na Warmię. Cieszę się każdym dniem, każdym porankiem, południem, wieczorem i nocą. Nareszcie oddycham. Pływam na łodzi i podziwiam naszą piękną krainę. A przede wszystkim kończę remont gospodarstwa…


- HR: Brzmi pięknie! Duże zmiany! Nad czym pracujesz w tym momencie?


-RK: Urządzam stajnię, wozownię, szorownię, obejście wokół. Wszystko, co zrobiliśmy jest według określonego stylu i lokalnej architektury. Mamy stajnię na 8 koni, piękny dom, podobno w jednym z najpiękniejszych zakątków Warmii, z każdej strony woda, choć na Warmii i Mazurach to standard. Urządzam teraz place i padoki, gdyż nadal jednak chcę zajmować się końmi, przygotowywać je do sportu i rekreacji, trenować.


- HN: No właśnie, jakie masz plany? Jakie przeznaczenie będzie mieć to Wasze nowe miejsce?

- RK: Będzie związane z naszą działalnością, stricte związaną z końmi. Przede

wszystkim, chcemy tam mieszkać w ciszy i spokoju, ponieważ przez ostatnie 20 lat bardzo intensywnie żyliśmy i bardzo tego spokoju potrzebujemy. Zamierzam przygotowywać konie i ludzi do zaprzęgów, czyli w głównej mierze uczyć powożenia.


- HN: Czy to oznacza, że osoby zainteresowane treningiem u Ciebie będą przyjeżdżały na Warmię?


- RK: Niekoniecznie. Wolałbym dojeżdżać do klientów, cyklicznie, co jakiś czas. Czas pokaże, jak to się rozwinie.


- HN: Dobrze, ale mówisz, że wyposażasz szorownię, powozownię, robisz place – a więc to będzie użytkowane tylko przez Ciebie? Będziesz miał konie w treningu?


- RK: Hmm… swoje, tylko i wyłącznie.


- HN: Czy to znaczy, że zamierzasz wrócić do kariery powożącego, do startów?


- RK: Może nie do końca do stricte sportowej kariery, ale nie chcę z powożeniem tracić kontaktu, zwłaszcza z końmi.


- HN: Mamy nadzieję! Przecież to całe Twoje życie, ogromna pasja. Przypomnijmy tutaj krótko Twoje osiągnięcia, największe sukcesy. Kiedyś się ich uczyłam na pamięć, ale chyba jednak musisz mi pomóc. No więc – medale Mistrzostw Świata, medale Mistrzostw Polski – powiedz, ile czego, pamiętasz?


- RK: To nieładnie się chwalić, ale skoro sama zapytałaś. Mam 8 medali Mistrzostw Świata i 14 Mistrzostw Polski, w tym 7 złotych. Żona mówi, że jeszcze jest trochę miejsca na kilka nowych, ale ja podchodzę już do tego z lekkim przymrużeniem oka.


- HN: Bardzo na Ciebie liczymy! Ja zawsze Ciebie podziwiam, gdy siedzisz wyprostowany jak struna na koźle, zwłaszcza w cylindrze – nie ma wielu takich powożących, na pewno nie w Polsce, którzy mogliby się z Tobą mierzyć, jeśli chodzi o klasę i elegancję. To byłaby wielka strata nie móc Cię już zobaczyć wśród startujących…


- RK: Dziękuję. Zobaczymy, jak będzie. Mam wszystko, co jest potrzebne do uprawiania tego sportu, więc czekam, co życie przyniesie. W przyszłym roku będę mógł więcej powiedzieć, czy wrócę do sportu, czy jednak poświęcę się tylko trenowaniu ludzi i koni.


- HN: Trzymamy kciuki i czekamy z niecierpliwością. No właśnie, a jeżeli chodzi o konie – masz teraz jakieś obiecujące okazy, czy może takie, które dopiero musisz „zrobić”, a może właśnie będziesz coś kupować?


- RK: Aby urządzić to nasze nowe miejsce, sprzedałem wszystkie swoje konie. Na dzisiaj nie posiadam żadnego i dopóki nie wykończę gospodarstwa, koni mieć nie będę. Ale wszystko zmierza ku finałowi, więc już za kilka tygodni zacznę intensywnie myśleć, aby zapełnić stajnię.


- HN: Wspomniałeś wcześniej, że zamknąłeś swoją działalność związaną z koniowozami. Czy to znaczy, że nie ma już w Polsce nikogo, kto naprawia te pojazdy?


- RK: Przez 10 lat prowadziłem firmę produkującą i remontującą koniowozy, którą pod koniec lata zamknąłem. Nie wiem, czy nie ma innej firmy, która by naprawiała te samochody, wszyscy chcą raczej je produkować. Remonty są o tyle trudne, że są bardzo pracochłonne i wymagają wysokiej fachowości. I rzeczywiście, jeśli chciałbym na dzisiaj wyremontować koniowóz, nie wiedziałbym, do kogo się zwrócić.


- HN: No to mamy precedens na skalę krajową! Ale wracając jeszcze do Twojej przeszłości, to jest niesamowicie bogata historia, całe Twoje życie, niedawno znów byłeś z końmi w Windsorze – nie brakuje Ci tego?


- RK: To prawda. Jeśli całe życie poświęciło się danej dziedzinie, i miało się w niej osiągnięcia, to rzeczywiście, pozostaje pustka. Muszę jednak trzeźwo patrzeć na życie, mam już swoje lata i wiem, że przyszedł czas na młodszych, aby mogli pokazać, co potrafią i zaistnieć na arenie międzynarodowej. Podstawą w powożeniu są świetne konie, talent i pieniądze, aby móc dojść do wysokiej klasy. Patrząc na nowy narybek powożących, z trudem można znaleźć tak utalentowanego zawodnika, który dawałby pewne rokowania. Mamy Bartka Kwiatka, który został Mistrzem Świata w pojedynkach (2018 r.), teraz wrócił z Francji z brązowym medalem, Weronikę Kwiatek, która coraz lepiej sobie radzi (srebrny medal Mistrzostw Świata z 2016r.), Rafał Wojtacha, który też potwierdził wysoką klasę.

- HN: Jak oceniasz wobec tego konkurencję powożenia w Polsce?


- RK: Wydaje się, że jakaś równia pochyła zaistniała w polskich zaprzęgach, gdyż oprócz Bartka, który jeździ single i świetnie to robi, to z parami jest kiepsko, a z czwórkami tragicznie. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie widzę jasnej przyszłości dla nas, jeśli nadal powożenie będzie tak prowadzone.


- HN: No właśnie…zwłaszcza, iż trudno zrozumieć jest politykę PZJ, który nie ma właściwie pieniędzy dla Mistrzów Polski w zaprzęgach, a przyznaje dziecku 100.000 zł nagrody, za uzyskanie wyniku 76,400% w ujeżdżeniu na Mistrzostwach Europy Dzieci.


- RK: Długo uważałem, że w tym sporcie trzeba polegać na sobie i na swoich pieniądzach. Natomiast, jeśli zawodnik wykazuje się wybitnym talentem, jest rokujący, a ma problemy finansowe, to należałoby go wspomóc, gdyż kłopoty mogą okazać się tylko przejściowe. Gdy taki sportowiec odniesie sukces, wówczas sponsorzy sami się pojawią. Nie słyszałem o tej sytuacji (z Dionizym – przyp.red.) Przykro słyszeć, że takie zajścia mają miejsce. Dla dziecka motywatorem powinien być tylko i wyłącznie wynik, a nie pieniądze.

Wsparcie finansowe z PZJ niewątpliwie przydałyby się naszym powożącym. Dalej przecież odnosimy sukcesy na arenie międzynarodowej, ale jest nas za mało. Wąskie zaplecze nie wróży dobrze na przyszłość. Związek powinien znaleźć sposób na przyciągnięcie nowych zawodników, choćby z prężnie rozwijających się lig amatorskich. Wiemy, że powożenie to nie jest tani sport.

Jeśli chodzi o naszych czołowych zaprzęgowców, obecnych brązowych drużynowych medalistów Mistrzostw Świata w singlach, to o tyle dobrze, że Stado Ogierów Książ oraz KOWR promują Bartka i rzeczywiście dbają, żeby miał zapewnione finanse i dobre warunki. Weronika na prywatnym

gruncie też sobie wspaniale radzi, choć nie uważam, żeby miała lekko. Znam od kuchni tego typu działalność i wiem jak jest ciężko, żeby zarobić pieniądze,

utrzymać stajnię i jeszcze startować. To są ogromne koszta. Dlatego też świadomy tego, muszę zobaczyć, czy będę wstanie startować i zarobić na życie, żyjąc z trenowania. Absolutnie cieszę się naszym nowym miejscem, to zupełnie inna jakość życia – łódka, wyjazdy konno w teren z moją żoną, rower, odlatujące żurawie, jelenie, które podchodzą pod taras. Co roku jesteśmy świadkami spektakularnego rykowiska, zachęcam, aby każdy kiedyś mógł je usłyszeć i zobaczyć, niesamowite przeżycie. To jest mój czas na reset, na odpoczynek. Na pewno do Świąt. Zawdzięczam go w dużej mierze swojej żonie.


- HN: Brzmi wspaniale. Dziękuję za rozmowę i życzę Ci, aby ten czas regeneracji sił, spokoju i kontaktu z naturą dał Ci dużo energii i inspiracji na dalsze życie.


- RK: Dziękuję serdecznie. Zobaczymy, ile ten czas zwolnionego tempa potrwa i co przyniesie.


- HN: Z przyjemnością przyjadę po nowy reportaż. A teraz trzymam kciuki za wszystkie plany.


Rozmawiała dla HorseNews.pl Zofia Helak-De Bonis

Zdjęcia: archiwum prywatne Roman Kusz

590 wyświetlenia0 komentarz