Szukaj
  • Horse News

TENT PEGGING w kraju pachnącym kadzidłem

Aktualizacja: sty 24

W dawnych, odległych czasach Oman był prawdziwym morskim imperium. Mieszkańcy tego dalekiego, egzotycznego kraju opanowali do perfekcji sztukę budowy statków, kartografii i nawigacji. Podobno nawet słynny Marco Polo był pod wrażeniem bogatych, omańskich portów. Kupcy handlowali kadzidłem, końmi, daktylami, perłami. Omańczycy są pewni, że bohater opowieści, które pamiętamy z dzieciństwa, Sindbad –Żeglarz, był ich rodakiem i pochodził z położonego na północy miasta Sur (Sohar). Być może, że jego nieprawdopodobne przygody były inspirowane przeżyciami kilku arabskich, średniowiecznych żeglarzy, ale bez

wątpliwości stanowi on typowe skojarzenie z pachnącym kadzidłem Omanem, krajem malowniczym, spokojnym, zamieszkanym przez niezwykle gościnnych ludzi. Przemierzyliśmy go kilkukrotnie, od granicy jemeńskiej i urokliwego Salalah, aż po półwysep Musandam

, podróżując wypożyczonym samochodem. Podziwialiśmy piękne wybrzeża, malownicze wadi, stare góry orazforty z potężnymi murami obronnymi, dziedzińcami i komnatami z niewypalonej cegły.Oman pachnący kadzidłem to także spokojne wioski i pustynia, na której można spędzić noc pod nieprawdopodobnie rozgwieżdżonym niebem, z dala od hałasu i chaosu cywilizacji. Odwiedziliśmy Oman po raz kolejny przyjmując z radością zaproszenie od naszych egzotycznych przyjaciół na zorganizowane przez nich zawody w nieznanej u nas dyscyplinie jeździeckiej o obco brzmiącej nazwie Tent Pegging. I po raz kolejny przekonaliśmy się , że Oman to niezwykłe miejsce na mapie Bliskiego Wschodu.


Tent peg to po angielsku kołek do namiotu, czyli śledź namiotowy. W zamierzchłych czasach, podczas prowadzonych wojen, wczesnym rankiem lub w nocy kawaleria rozpoczynała atak na obóz nieprzyjaciela wyrywając lancami namiotowe śledzie. Namioty przewracały się i zostawali w nich uwięzieni przeciwnicy napastników. Szybki, zaskakujący atak dawał duże szanse na wygraną, ponieważ powodowały chaos i bałagan w szeregach atakowanych. Następnym krokiem był szturm piechoty, która nacierała na wroga usiłującego wydostać się z powalonych namiotów. Tak powstała nazwa obecnej dyscypliny sportowej, a mianowicie tent pegging czyli w dosłownym tłumaczeniu nic innego jak „ustalanie namiotów”. Inne historie opowiadają o tym, że wbicie zaostrzonej lancy w stopę bojowego słonia było jedynym sposobem na jego unieszkodliwienie. Słoń, dźgnięty włócznią we wrażliwe miejsce, wpadał w amok, wycofywał się z szyku, łamał szeregi „własnej” armii,deptał piechotę, a czasem także zrzucał jeźdźca-wojownika.

Aby osiągnąć precyzję w boju, żołnierze ćwiczyli swoją sprawność i celność urządzając zawody w nabijaniu na lancę lub szablę

naziemnych celów, np. kawałka drewna. Dziś trudno z całą stanowczością stwierdzić, gdzie znajdują się korzenie tego sportu. Przypuszczalnie miał on swój początek w Azji Środkowej lub na Bliskim Wschodzie około IV wieku p.n.e, a został spopularyzowany na subkontynencie indyjskim. Kiedy kawaleria zaczęła zanikać na początku XX wieku termin tent pegging często był używany dla określenia wszelkich zawodów o militarnych korzeniach, rozgrywanych na koniach. Obecnie konkurencja jest jedną z 10 oficjalnie uznanych przez FEI (Międzynarodową Federację Jeździecką), a najważniejszą, oficjalną organizacją jest Międzynarodowa Federacja Tent Pegging (ITPF) z siedzibą w Omanie, utworzona w 2013 roku przez 19 narodowych federacji członkowskich (obecnie zrzesza 32 federacje). Celem i marzeniem działaczy jest popularyzacja tej konkurencji jeździeckiej i włączenie jej do programu letnich igrzysk olimpijskich. ITPF szkoli sędziów, dba o rozwój tej gałęzi sportu jeździeckiego oraz organizuje i nadzoruje zawody. Pierwszy Puchar Świata odbył się w Muscat (Oman), a zwyciężyła drużyna z Republiki Południowej Afryki. Mistrzostwa Świata organizowane są co cztery lata. Oficjalnym członkiem ITPF jest organizacja zrzeszająca wszystkich europejskich miłośników tej dyscypliny, a mianowicie Europejskie Stowarzyszenie Tent Pegging (ETPA – European Tent Pegging Association, www.tentpegging.eu),

odpowiedzialna m.in. za organizację co dwa lata Mistrzostw Europy. Ten rodzaj sportu cieszy się największym powodzeniem w Omanie, Australii, Pakistanie, RPA, Sudanie, Indiach, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Jordanii. W Europie popularny jest w Niemczech, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii i Niderlandach. W celu popularyzacji dyscypliny organizowane są także Międzynarodowe Mistrzostwa Wojskowe w tent pegging . Pierwsze odbyły się w Jordanii w 2019 r, wzięło w nich

udział 8 drużyn , a zwycięstwo przypadło zawodnikom z Omanu. Przy okazji wzmianki o zawodach militarnych należy wspomnieć o policjantach z RMCP (Królewska Kanadyjska Policja Konna), której funkcjonariusze przechodzą trzyletnią służbę konno, a ich szkolenie obejmuje m.in. kształcenie i podnoszenie umiejętności jeździeckich z wykorzystaniem ćwiczeń w tent pegging. Wspomniani kanadyjscy stróże prawa, zwani mounties, stosują tę samą taktykę co ułani brytyjscy i lansjerzy w czasie pierwszej wojny światowej. Współczesna jednostka tej policji składa się z 36 jeźdźców, 36 koni i weterynarza, a jej zadania na poziomie państwowym i międzynarodowym odpowiadają kompetencjom FBI czy MI5 (1).


W bardzo dużym skrócie zasady tego sportu można opisać w ten sposób, iż sztuka polega na trafieniu w cel szablą lub lancą jadąc na koniu w pełnym galopie.W jednych zmaganiach owym celem jest mały, drewniany, wbity w ziemię kołek, symbolizujący śledź od namiotu. W innych konkursach zadaniem jest trafienie w umieszczony na specjalnym stojaku cel naziemny, którym może być np. krążek cytryny. Konkursy rozgrywane są w różnych systemach, zawodnicy startują indywidualnie, w parach lub w drużynie, liczącej czterech jeźdźców.

Trzeba przyznać, że rozgrywki są bardzo widowiskowe i emocjonujące, a umiejętności jeźdźców naprawdę godne podziwu. Sędziowie spisują zdobyte przez zawodników punkty, dbają o poprawność wbijania drewnianych śledzi oraz dają sygnał kolejnym startującym do rozpoczęcia galopu. Udany przejazd jest nagradzany brawami przez licznie reprezentowaną widownię, a po każdej rundzie uczestnicy wracają na miejsce startu i czekają na kolejny sygnał do galopu. Mieliśmy zaszczyt obserwować prestiżowe, trwające trzy dni Pierwsze Międzynarodowe Mistrzostwa Kobiet,w których rywalizowały przedstawicielki płci pięknej z Omanu, Australii, Jordanii, Republiki Południowej Afryki, Egiptu oraz Sudanu.

Rozpoczęcie imprezy zorganizowano z rozmachem, w obecności telewizji przedstawiono zgromadzonej licznie widowni wszystkie uczestniczki, które dumnie defilowały na omańskich rumakach prężnie dzierżąc oręż. Wierzchowce zostały dostarczone na miejsce zawodów w przeddzień mającej się odbyć imprezy i umieszczono je w skonstruowanych w tym celu boksach. Zawodnicy nie znają koni przed zawodami, ponieważ nie przywożą na imprezy własnych wierzchowców. Przybywają jedynie z koniecznym sprzętem, czyli lancami i szablami. Przed startem zawodnicy losują konia, na którym będą brać udział w zawodach i w moim odczuciu jest to dodatkowa trudność, ponieważ sukces w dużej mierze zależy także od charakteru i stopnia wyszkolenia rumaka.


Wśród zgromadzonej publiczności byli obecni przedstawiciele władz Omanu , którzy zajęli honorowe miejsca na ustawionych pod namiotami trybunach. W loży VIP zasiadł m.in. szanowany i bardzo tutaj popularny pakistański książę Ata. Pamiętacie słynną, brytyjską, surrealistyczną komedię filmową „Monthy Python i

Święty Graal (Monthy Python and the Holy Grail)? W rolę sir Galahada wcielił sięznany angielski aktor, satyryk, scenarzysta i podróżnik Sir Michael Palin.Jest on znany nie tylko ze swoich licznych ról filmowych, ale także z wielu publikacji i książek podróżniczych, których jest autorem. W jednej z nich,zatytułowanej „Himalaje” (2),znajdujemy bardzo ciekawy i niezwykle trafny opis pakistańskiego księcia Malika, którego słynny komik spotkał

podczas swoich wędrówek po świecie. Gościł wówczas w rezydencji owego arystokraty, którego my mieliśmy zaszczyt poznać podczas naszego pobytu w Omanie, ponieważ był on gościem honorowym organizatorów imprezy.Książę Malik Ata Muhammad Khan – popularny jako książę Malik Ata -był w zasadzie feudalnym panem, znanym ze swojego zamiłowania do wszelkich sportów jeździeckich oraz wyścigów byków.Jako miłośnik i propagator tent pegging został pierwszym Prezesem Federacji Jeździeckiej oraz Tent Pegging w Pakistanie, brał udział w wielu mistrzostwach i zawodach w Europie, RPA , Australii, Stanach Zjednoczonych i Indiach. W celu przedstawienia swojej ukochanej konkurencji jeździeckiej został, wraz z drużyną pakistańską, zaproszony przez FEI na Światowe Igrzyska Jeździeckie (WEG 2014),które odbyły się w Normandii we Francji. W dniu otwarcia miał zaszczyt kroczyć na czele wszystkich krajów niosąc flagę swojej ojczyzny. Przy kolacji słuchaliśmy opowieści księcia o umiłowaniu wiejskiego życia, wyścigach byków i przepiórek, na których ponoć ludzie tracą fortuny. Oddajmy jednak głos znakomitemu pisarzowi, Sir Michaelowi Palinowi, który tak wspomina gościnę u księcia Ata :


„Wjazd do wiejskiej rezydencji księcia Malika to dwa betonowe słupki, połączone skromną żeliwną bramą. Po minięciu jej podążamy długą, tajemniczą drogą wyciętą w gąszczu rozłożystych robinii, która po niespełna kilometrze przechodzi we wspaniała aleję klonów. W cieniu drzew niewielki tłumek usiłuje zapanować nad kilkunastoma masywnymi, krótkonogimi bykami przystrojonymi w girlandy kwiatów i szkarłatne berety z pomponami. Otwarty powóz z woźnicą, który ma głowę okrytą turbanem przybranym pióropuszem, stoi za para kasztanowców. Piętnastu starszych mężczyzn w białych szarawarach i złotych kamizelkach z czarnym obramowaniem podrywa się do postawy zasadniczej. Jeden lub dwóch z nich ma karabiny. Rozkazy wydaje im postać w śnieżnobiałych, bawełnianych szarawarach i obcisłej, czarnej tunice bez rękawów, siedząca okrakiem na grzbiecie czarnego ogiera. Poniżej bulwiastego turbanu, na pulchnej twarzy, dominują wspaniałe, podkręcone wąsiska. Para załzawionych, arystokratycznych oczu zwrócona jest w naszą stronę.”


W swej bestsellerowej książce Michael Palin cytuje opowieść wodza Awanów o tent pegging i tak opisuje spotkanie w jego wiejskiej rezydencji:


„ Na jednym końcu mrocznego pomieszczenia stoi kilka wysokich, elektrycznych wentylatorów ze zwieszonymi głowicami, które wyglądają jak drzemiące słoneczniki. W przeciwnym widzę marmurowy gzyms, na którym w ramce stoi pierwsza strona „ The Times” ze zdjęciem księcia Malika mocującego odciągi namiotu w Hyde Parku.

- Byłem mistrzem Pakistanu w tent pegging. To bardzo skomplikowana sztuka, wiesz? – z dużym upodobaniem opowiada mi o pochodzeniu tej dyscypliny sportu.


-Kiedy atakuje się obóz, pierwsza fala kawalerii wpada z samego rana i przewraca namioty, wyrywając utrzymujące je paliki i wystawiając zaspanych mieszkańców na widok przy tym…-przerywa - cokolwiek w danej chwili robią. Następnie pojawia się druga fala, nieco mniej uzdolnionych jeźdźców, i obcina im głowy.


W tym momencie wybucha śmiechem. Mężczyzna w turbanie z ogromną pewnością siebie Maitre de Vin napełnia moją szklankę pepsi-colą z plastikowej butelki.


Książę Malik Ata Muhammad Khan i autorka tekstu


Kiedy służba roznosi jedzenie, książę Malik rozwodzi się nad życiem i ujawnia swój żal za odchodzącymi w niepamięć dawnymi obyczajami. Jest mieszkańcem wsi i nie czuje się szczęśliwy w mieście. Uwielbia wiejskie sporty i dwukrotnie każdego dnia jeździ konno przez kilka godzin.


-Jestem ostatnim dinozaurem, który żyje w taki sposób. Kto teraz organizuje rozrywki dla prostych ludzi? Nowe pokolenie marzy tylko o tym, żeby dostać się w szeregi technokratów.”


Książę Malik był odziany w tradycyjny strój salwar kamiz, składający się z workowatych, zwężonych na dole spodni oraz luźnej koszuli (rodzaj tuniki). Głowę spowijał mu imponujący turban. W jego rodzinnym Pakistanie jeźdźcy biorą udział w zawodach noszą tradycyjne stroje, barwa turbanów zależy od barw klubowych. Dosiadają zwykle małych i zwinnych koni rasy marwari, wyhodowanych w prowincji Marwari oraz w północno-zachodniej części Indii graniczącej z Afganistanem, i cenionych jako konie bojowe. Mówiono, że zraniony w bitwie marwari nie upadnie, aż wyniesie swojego jeźdźca w bezpieczne miejsce , a jeśli ten spadnie w wyniku obrażeń, to koń będzie stał nad nim i go strzegł.


Przed rozpoczęciem turnieju prezes ITPF udzielił wywiadu dziennikarzom zaproszonych telewizji i oczywiście nie mogło zabraknąć oprawy artystycznej, w której jedną z części składowych był tradycyjny taniec ludowy Al – Ajjala, wykonywany przez tancerzy podczas różnych uroczystości, obrazujący walkę i zwycięstwo. Mężczyźni,uzbrojeni w bambusowe kije - symbolizujące lance lub miecze - stają w dwóch rzędach naprzeciwko siebie, pozorują sceny walki, przy akompaniamencie bębnów i recytacji poezji.Po uroczystym otwarciu nastąpił czas rozgrywek, gdzie przez wiele godzin mogliśmy podziwiać niestrudzone amazonki, zacięcie walczące o zwycięstwo i demonstrujące godne podziwu umiejętności jeździeckie. Największą ilość punktów w ciągu trzech dni zmagań zebrała drużyna z RPA, zdobywając tym samym najwyższe miejsce na podium. Drugie miejsce zajęły Australijki, brąz przypadł w udziale zawodniczkom z Egiptu. Uroczystość zakończenia zawodów była równie spektakularna jak ich otwarcie – po dekoracji zwycięskich

drużyn, gratulacjach i wywiadach uczestnicy mogli podziwiać iście kaskaderskie występy omańskich jeźdźców. Zapadł już zmierzch nad Morzem Arabskim i udaliśmy się na uroczystą kolację do położonego nieopodal hotelu. Był elegancki, nie stanowiąc wyjątku w egzotycznym Omanie, który jest krajem zupełnie innym niż położone w najbliższym sąsiedztwie Emiraty. Pomimo wielu nowoczesnych rozwiązań, jak choćby doskonałe autostrady, to nie znajdziemy tutaj ultranowoczesnych i ogromnych wieżowców, brakuje gigantycznych, bezdusznych galerii handlowych. Została zachowana równowaga pomiędzy nowoczesnością a tradycją. Omańczycy nie potrzebują budować nowych targowisk (czyli souków) i udawać, że są one stare i tradycyjne, ponieważ mają autentyczne i wiekowe. Oman niczego nie udaje,pachnie kadzidłem, zaskakuje czystością, porządkiem oraz gościnnością mieszkańców, z którą spotykaliśmy się na każdym dosłownie kroku. Wydaje się, że jedną z zasad, jakimi kierują się mieszkańcy tego kraju to: „Gość w dom, Bóg w dom”. Wielokrotnie częstowano nas typową, omańską kawą i daktylami. Kawa zwykle zaparzana jest z kardamonem, stąd jej bardzo charakterystyczny smak. Omańczycy dosypują do niej często cynamon i goździki, natomiast nie podają dodatków typowych dla naszej kuchni czyli mleka i cukru. Można zresztą pokusić się o stwierdzenie, że częstowanie kawą to nie tylko oznaka gościnności, ale także pewien rodzaj codziennego rytuału.W hotelach, sklepach, na straganach, w bankach czyli dosłownie na każdym kroku ustawione są charakterystyczne dzbanki z kawą, a obok znajdują się tace z daktylami. Kawę pije się cały dzień,w małych porcjach. Na wspomnianej kolacji, słuchając opowieści egzotycznego księcia Malika, mieliśmy możliwość spróbowania typowych dań omańskich, czyli m.in. potraw z grilla, charakterystycznych szaszłyków (mishkak) z mięsa drobiowego, jagnięcego i wołowego. Ilość i rodzaj przypraw używanych do sporządzania dań mogą przyprawić o zawrót głowy. Wiele potraw sporządzanych jest z tych samych składników, ale różniąc się jedynie rodzajem przypraw powodują powstawanie zupełnie innych dań o całkiem odmiennym smaku.


Wracaliśmy do kraju pełni wrażeń. Mieliśmy okazję do spotkań i dyskusji z ciekawymi ludźmi, poznaliśmy dzięki nim fascynującą konkurencję sportu jeździeckiego, ale także smakowaliśmy potrawy egzotycznej kuchni, obserwowaliśmy ludzi przy pracy i wszędzie spotykaliśmy się z uśmiechem i gościnnością. Oman nie jest jeszcze zadeptany przez rzesze turystów, pozostaje więc wciąż tajemniczy i nie do końca odkryty.




Tekst i zdjęcia Beata Szlezyngier-Jagielska


1. Roman Jarymowicz, Dzieje kawalerii, Od podków do gąsienic, wyd. Bellona,


2. Michael Palin, Himalaje z fotografiami Basila Pao, tł. A. Magnuszewski, wyd. Insignis Media


306 wyświetlenia0 komentarz