Szukaj
  • Horse News

Warsaw Jumping - na gorąco

Aktualizacja: 7 paź 2020


Chyba wszyscy jesteśmy jeszcze pod wrażeniem niesamowitego poziomu imprezy, jaką były zawody jeździeckie Warsaw Jumping. Perfekcyjna organizacja, wspaniały teren Toru Wyścigowego Służewiec, cztery konkurencje jeździeckie, światowy standard pod każdym względem, imponująca pula nagród (1.000.000 PLN!!)- pozostaną na długo w pamięci. Ogromne gratulacje dla głównych pomysłodawców i organizatorów – pana Tomasza Chalimoniuka, Prezesa Polskiego Klubu Wyścigów Konnych na Służewcu i Dominika Nowackiego, Dyrektora Toru Wyścigów Konnych.


HorseNews.pl poprosił o ogólne impresje zawodów jednego z uczestników Warsaw Jumping, Ireneusza Kozłowskiego, znanego i utytułowanego powożącego.


- Ireneusz Kozłowski (IK): Jestem pod wrażeniem organizacji, samej imprezy, tego, że udało się zorganizować to, o czym w środowisku warszawskim mówiliśmy, marzyliśmy, próbowaliśmy coś zacząć. Nie było to jednak łatwe, ale okazało się, że jest grupa ludzi, która to zrealizowała i chwała im za to. Miejmy nadzieję, że jest to dobry początek czegoś, co na stałe wpisze się w kalendarz imprez jeździeckich na Mazowszu, w samej Warszawie. Nie ma lepszego miejsca niż Służewiec na taką formułę zawodów, którego potencjał przez wiele lat był niewykorzystany. Fantastyczne otoczenie, zabytek sam w sobie, wszystko tu jest świetnie wkomponowane. Bardzo dobrym pomysłem jest połączenie dnia wyścigowego z zawodami w formie zabawy, jaką tu mieliśmy – skoczkowie jadą wyścig, dżokeje startują w skokach przez przeszkody. To był strzał w dziesiątkę, takie właśnie akcje integrują środowisko. Mimo powszechnego mniemania (wśród laików zwłaszcza), wyścigi nie są konkurencją jeździecką. Wielu jednak tak je kojarzy, z jednej strony to śmieszne, z drugiej strony to powinno tak być, pozostawać ze sobą w pewnej symbiozie. Najlepszym przykładem tego jest Francja.



- HN: Opowiedz proszę, bo byłeś, widziałeś, uczestniczyłeś!


- IK: Tam jest to mocno zsynchronizowane – Totalizator, wyścigi, zarabiają na jeździectwo. We Francji jest ponad 360 samych torów wyścigowych, to jest naprawdę potęga. W 2014r. miałem przyjemność startować na Światowych Igrzyskach Jeździeckich w Normandii, która, można powiedzieć, jest Mekką jeździectwa (tak jak Westfalia w Niemczech). Jest kogo naśladować, nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Super, że udało się zorganizować taką imprezę tu na Służewcu. Pogoda jest wspaniała, publiczność dopisała, jak również sama frekwencja wśród zawodników (mimo trudnych czasów).



- HN: Dokładnie tak! A wszystko to dzięki przede wszystkim dwóm osobom – Dominikowi Nowackiemu i Tomaszowi Chalimoniukowi. Tym bardziej chapeau bas dla nich, że udało się stworzyć takie zawody, i że Warsaw Jumping jest. Sytuacja na całym świecie jest niepewna - dosłownie wczoraj, na tydzień przed datą zawodów, ogłoszono, że nie odbędą się Mistrzostwa Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi w Holandii.


- IK: Zdecydowanie tak! Na pewno w odsłonie międzynarodowej trudniej byłoby to przeprowadzić. Ale też dzięki formule ogólnopolskiej o wiele więcej polskich zawodników miało szansę wziąć udział w tak prestiżowej imprezie. Gdyby zjechała silna stawka z zagranicy, dla wielu uczestników, z całym szacunkiem dla nich, start tu byłby poza zasięgiem. Dlatego też tym bardziej cieszy, że takie zawody mają miejsce, zwłaszcza w tak trudnym i okrojonym sezonie sportowym. Ja też tydzień temu miałem być na dużym międzynarodowym konkursie powożenia tradycyjnego w Czechach, który został odwołany tuż przed.



- HN: Powiedz proszę jeszcze, jak Ci się jechało dzisiaj (maraton kombinowany)? Trudny parkur technicznie, prawda?


- IK: Jechało się dobrze, jestem bardzo zadowolony z moich koni, ale tak, trudny tor, trochę za ciasne przeszkody. Warto byłoby dać więcej przestrzeni, aby móc pokazać bardziej dynamiczną jazdę, też na pewno ciekawszą dla widzów, więcej adrenaliny.



- HN: Wspomniałeś starty w powożeniu tradycyjnym. Może w tym miejscu zaprosimy naszych czytelników na konkurs do Książa w lipcu?


- IK: W lipcu przyszłego roku zapraszamy serdecznie wszystkich miłośników tradycji, piękna i koni na VII już Międzynarodowy Konkurs Powożenia Tradycyjnego w drugiej połowie lipca na Zamku w Książu. To naprawdę warto zobaczyć i na dwa dni cofnąć się w czasie.


- HN: Dziękuję za rozmowę i miejmy nadzieję, do zobaczenia ponownie w Warszawie w równie pięknych okolicznościach.


- IK: Dziękuję i również na to liczę.


A już niedługo, na naszym portalu, galeria zdjęć - Warsaw Jumping w kadrze wspaniałego fotografa, Karola Rzeczyckiego.

Zofia Helak-De Bonis

Zdjęcia Karol Rzeczycki

19 wyświetlenia0 komentarz